R E K L A M A
Chcesz zamówić?

Peaches: Nie bójcie się, gdy śpiewam disco!

Czwartek, 26 stycznia|dodał: Redakcja|0

20 stycznia w Warszawie odbyła się światowa premiera projektu realizowanego przez Burn Studios oraz wytwórnię Gomma Records. Główną ideą konceptu jest odświeżenie nieśmiertelnych przebojów z lat 70. W projekcie brała udział m.in. Peaches, z którą udało nam się porozmawiać.

Pracowałaś z wieloma wspaniałymi muzykami, takimi jak Iggy Pop, Josh Homme, Beth Ditto. Czy jest ktoś z kim jeszcze chciałabyś pracować?

Właśnie wyprodukowałam płytę zespołu, który widziałam w Tajwanie. To żeńska formacja, która nazywa się Go Chic. To bardzo młody zespół, supportował mój występ. Pomyślałam, że są fascynujące i wesołe. Powiedziały mi, że właśnie pracują nad nowym albumem, więc zdecydowałyśmy, że go wyprodukuję. To jest pierwszy raz, kiedy produkuję kogoś innego. Zrobiłyśmy cały album i właśnie skończyłyśmy miksować. Powinien ukazać się wkrótce. Odegrałam przy nim znacznie większą rolę, niż zwykle pełni producent zespołu.

Jestem ciekawa co sądzisz o współczesnej popowej muzycznej scenie…

Ludzie mówią mi: „Jesteś silną kobietą i ty to wszystko zapoczątkowałaś, jak silna kobieta”. Britney Spears, Christina Aguilera i Pink – one wszystkie naprawdę lubiły moją muzykę. Kiedy zdecydowały się być odważniejsze, myślały: „Chcę być bardziej sexy, chcę być bardziej kobietą niż dziewczynką” , inspirowały się moją muzyką. To dlatego Christina Aguilera mówiła o mojej twórczości, kiedy stworzyła „Dirty”, a Britney chciała żebym dla niej pisała, kiedy stworzyła „Slave”. A potem była Pink. Zrobiłyśmy duet na jej album w czasie, kiedy odkrywała lesbijską miłość.

I Avril Lavigne…

Avril Lavigne dosłownie skopiowała moją piosenkę „I’m the kinda bitch”. To była moja ulubiona piosenka. Pierwszych 20 sekund jej piosenki brzmiało: „I’m the one, I’m the one…” zamiast „I’m the kinda bitch….”. Ale teraz to bez znaczenia. Uważam, że nowa generacja jest świadoma mojego istnienia. Myślę też, że jest bardziej świadoma swojej kariery. Wielu artystów tej generacji pisało teksty, zanim stało się gwiazdami popu. Mam na myśli Jessie J, Gagę , a także… jak ona się nazywa?… Katy Perry. Katy Perry jest kimś w rodzaju kreskówkowej Marylin Monroe, ale jest bardzo otwarta na prawa gejów i sprawy w tym stylu. Lady Gaga natomiast, jest oczywiście ekstremalnym symbolem walki o równość praw. No i rzecz jasna jest też Beyoncé, która jest właściwie jak Michael Jackson, prawda? Jest też Rihanna, która według mnie jest w starym stylu. Ona jest wszędzie wpychana, jest każdą kobietą: „Potrzebujemy kogoś, kto zaśpiewa ten tekst – przyprowadźcie Rihannę!”, „Potrzebujemy kogoś, kto wygląda, jakby właśnie go zgwałcili – przyprowadźcie Rihannę!”.

Lubisz jej piosenki?

Niektóre z nich.

Którą na przykład?

Myślę, że „Rude boy” jest fajna. Niektóre są po prostu chwytliwymi kawałkami. Spełniają swoją rolę, ale nie sądzę, żeby były lepsze od utworów innych gwiazd popu. Taka jest muzyka pop, utrzymuje się na ograniczonym poziomie.


fot. Agata Lier


A co z talent shows? Oglądasz je? Jakie jest twoje zdanie na temat gwiazd wylansowanych przez takie programy?


Oglądałam. Lubię „The Voice”. Uważam, że był zabawny. Podobał mi się, ponieważ jurorzy walczyli między sobą o poszczególnych zawodników. To dawało im siłę. Uważam jednak, że talent shows niszczą. Są naprawdę przerażające dla kogoś, na kim spoczywa taki ciężar, jak najmodniejszy makijaż i najlepsze ciuchy. A później wracają do domu i wyglądają jak wcześniej. Mam nadzieję, że potrafią sobie z tym radzić. A ja pochłonięta oglądam i wciąż powtarzam: „Ooo, nie! Ten?! O! Tych lubię….”. Ale wiesz, „Glee”…

Uwielbiam Glee!

Sama nie wiem, czy uwielbiam czy nie cierpię. Myślę, że zrujnowali każdą możliwą piosenkę karaoke. I choć wiem, że to dla żartu, to czasami oglądam i myślę: „Cholera jasna! Jakie to wesołe” i próbuję czerpać z tego radość, ale nadal…

Czytałam na twoim twitterze, że podobały ci się sklepy z czekoladą w Belgii. Co lubisz w Europie najbardziej?

Trufle.

Od 11 lat mieszkasz w Berlinie. Za co kochasz Berlin?

Kocham jego duże przestrzenie. Cały czas wiele się tam dzieje, ale jednocześnie jest spokojnie. I mają doskonałą kawę.

A jakie są twoje plany na przyszłość?

Otworzyć sklep z czekoladą. Obecnie pracuję nad operą. Zaśpiewam „Orfeusza” Monteverdiego. Zagram Orfeusza, czyli męską rolę. Nigdy w życiu nie śpiewałam opery, nie wiem nic na temat opery i nie wiem nic na temat Włochów, więc zobaczymy. Jestem też jedyną nie-operową śpiewaczką biorącą udział w produkcji.

I jakie są twoje „teaches of Peaches” dla twoich fanów w Polsce na 2012 rok?

Nie bójcie się mnie, śpiewającej piosenki disco.

rozmawiała: Agata Lier

źródło: InfoTuba

Dowiedz się więcej

  • Peaches

    Peaches

    Merrill Beth Nisker (pseudonim Peaches) urodziła się w 1966 roku w Kanadzie. Jako dziecko uczęszczała do żydowskiej szkoły, w której zajęcia odbywały się zarówno w jezyku angielskim, jak i hebrajskim. Dorosła już Merrill, zanim poświęciła się karierze piosenkarki, pracowała jako nauczycielka muzyki. We wczesnycjh latach 90. dołączyła do folkowej grupy "Mermaid Cafe",...

Zobacz także

Reklama - Chcesz zamówić?
Reklama - Chcesz zamówić?