"Odjazd" Renata Przemyk
 

Renata Przemyk ma romans z teatrem.

Najnowsza płyta ”Odjazd” jest tego najlepszym dowodem.

 

DWIE PŁYTY

Piosenki napisałyśmy z Anką Saraniecką trzy lata temu na potrzeby spektaklu „Odjazd” dla Teatru Rozrywki w Chorzowie. To była sztuka muzyczna, muzyka na żywo grana przez orkiestrę. Chciałam zaprezentować fanom pierwsze wersje utworów, które nagrałam we własnym domu, sama na wszystkich instrumentach, ale też marzyły mi się „odjechanie” od źródła, rozmach, szaleństwo brzmieniowe. Postanowiliśmy wydać obie wersje. Zaprosiłam do współpracy producentów – pianistę Sebastiana Bernatowicza, który ma sto pomysł ów na minutę, oraz Leszka Łuszcza. „Odjazd normalny” produkowaliśmy w trójkę.

TEATR

Jako dziecko miałam szerokie zainteresowania i balast nieśmiałości. Balet, teatr, sztuki walki, kółka plastyczne, zespoły, oaza. To się brało z potrzeby kompensacji, ale też z jakiegoś wiecznego głodu bycia twórczym. Długo nie wiedziałam, czym się będę w życiu zajmować. Rodzice niewiele o mnie wiedzieli, martwili się moim oderwaniem od ziemi. Przynosiłam piątki,

wracałam o określonej godzinie i był luz. Potrzebowałam artystycznego spełnienia i wiary w siebie. Teatrzyk okazał się idealny. Na scenie odsłaniasz nie siebie, tylko postać. Prawdziwy teatr wrócił do mnie w 2002 roku. To była „Balladyna” Jana Machulskiego. Pięć tygodni do premiery, ale słowa dyrektora „wolność artystyczna” miały magiczną moc. Ryzyko było ogromne, lecz pokusa okazała się silniejsza. Kupiłam ATARI, nauczyłam się programu, zepsuł się, potem padła myszka, nie odpalał dysk. Komponowałam, spełniałam marzenia, porwane nerwy i noce. Materiał powstawał w ciągu dwóch tygodni, potem do ostatniej chwili nagrania. Musiało być z rozmachem, najpiękniej, bo ktoś mi zaufał, czekał. Cała kasa poszła na studio. Anka dowiozła mnie wyczerpaną do teatru w Koszalinie. Myślałam, że śnię. Dobre recenzje, świetny spektakl, potem nawet płyta i nowa wiara.

SCENA

Święte miejsce. Misterium. Wszystko zniesie – jeśli jest przesłanie. Szukam uznania? Lubię czuć, że trafiłam. Wyjście przed ludzi dużo mnie kosztuje, ale jakaś siła wciąż mnie tam ciągnie. Wiem, że sporo umiem, ale mogę jeszcze więcej.

JUBILEUSZ

W tym roku minęło 20 lat mojej obecności na scenie. Była feta, trzy wielkie koncerty. Na największy, krakowski, powiększyłam zespół do 10 osób, egzotyczne instrumenty i cudowni goście – Kayah, Nosowska, Peszek, Kulka. Wspólne śpiewanie, wzruszenie. Nie tęsknię za czasem, kiedy byłam młodsza. jestem w najlepszym wieku artystycznym, świadoma swoich wyborów, możliwości, umiejętności i kobiecości, odważniej podchodzę i do życia, i do muzyki.

SŁAWA

Nie marzyłam o sławie. Chciałam śpiewać, bo to lubię. Mam dużo, ktoś chce mnie słuchać, kochać. To, co mam mi wystarcza, nie muszę chałturzyć. Luksus wyboru.

 „Odjazd” Renata Przemyk

QL Music