reżyseria: Jeff Betancourt
scenariusz: Brian Sieve
produkcja: USA
gatunek: Horror



BOOGEYMAN 2

Hollywoodzcy producenci nie znają zbyt dobrze greckich filozofów. Inaczej wzięliby sobie do serca myśl Heraklita o niemożności wejścia dwa razy do tej samej rzeki. Jednak tak jak dziesiątki innych, Sam Raimi też spróbował, po raz drugi sprawując producencką opiekę nad "Boogeymanem".

Raimi to reżyser popkulturowo wybitnie uzdolniony – zwłaszcza gdy do rąk dostaje zabawki zużyte, niezbyt drogie i opatrzone. Wtedy potrafi z nich wyczarować takie cudeńka jak chociażby trylogia "Evil Dead", czarny kryminał "Prosty plan" czy niedawne "Wrota do piekieł". Jednak jako producent nie odnosi znaczących sukcesów, powierzając realizację kolejnych sztampowych horrorów twórcom niekoniecznie utalentowanym, na reżyserskim stołku sadzanym chyba tylko na skutek łapanki w biurowej stołówce. Zdarza się jednak, że spośród efektów ich nieskażonej oryginalnością pracy można wyłapać rzeczy przynajmniej ciekawe. "Boogeyman 2" – choć do klasyki kinowej grozy nie przejdzie nigdy – ma i niepokojący klimat, i kilka mrożących krew w żyłach scen, i – przede wszystkim – Tobina Bella w jednej z głównych ról. Gdyby jeszcze Sam Raimi zamiast tylko produkować, zdecydował się także na reżyserię, zabawy pewnie byłoby znacznie więcej.
Debiutujacy "Boogeymanem 2" w roli reżysera montażysta Jeff Betancourt nie zdecydował się na nakręcenie po prostu kontynuacji "Boogeymana". Jego film to raczej nowa wariacja na temat lęku przed ukrywającym się w szafie lub pod łóżkiem potworem niż bezpośredni sequel pierwszej części. Bohaterką jest tym razem dwudziestokilkuletnia Laura Porter, której rodzice zostali przed laty brutalnie zamordowani. Dziewczyna i jej brat Henry byli świadkami tej zbrodni i mimo upływu czasu nie udało im się wyjść z traumy. Oboje leczą się w klinice psychiatrycznej prowadzonej przez złowieszczego (jak zresztą wszyscy ordynatorzy psychiatryków w hollywoodzkich horrorach) doktora Mitchella Allena. Oboje też uczestniczą w grupowej psychoterapii prowadzonej przez doktor Jessikę Ryan. I gdy już się wydaje, że leczenie przebiega pomyślnie, pacjenci kliniki zaczynają ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach. I tylko Laura zdaje się wiedzieć, że to nie wypadki, ale dziwny stwór Boogeyman, który w jej wyobraźni jest bezpośrednim sprawcą śmierci jej rodziców. Wiadomo, że żaden Boogeyman w sensie nadprzyrodzonym nie wchodzi tu w grę. Największe emocje budzi oczywiście pościg psychopatycznego mordercy za Laurą i próba rozwiązania zagadki, kto popełnia kolejne zbrodnie – któryś ze współpacjentów głównej bohaterki? Doktor Ryan? A może doktor Allen, którego podejrzewamy niemal automatycznie, skoro gra go Tobin Bell...
To właśnie on jest największą atrakcją "Boogeymana 2" i jest w stanie przyciągnąć przed ekrany wszystkich wielbicieli horroru. W końcu ich dozgonną (oby nie dosłownie) miłość zyskał jako Jigsaw w serii "Piła". Wcześniej niemal nierozpoznawalny (a przecież karierę filmową ma dosyć bogatą, choć przeładowaną przede wszystkim występami w drugorzędnych serialach), teraz już na zawsze skazał się na występy w horrorach, stając się jedną z ikon amerykańskiego kina grozy. I nie szkodzi, że czasami pojawi się w filmach, których oglądanie sprawia podobną przyjemność, co emocjonowanie się meczem Japonia – Paragwaj w tegorocznych Mistrzostwach świata. Kilka ról zapewniło mu przecież stałe miejsce w panteonie filmowych monstrów.