machina 81/2011
KSIĘŻYCOWE JABŁKA I WŁOSKIE WARZYWA
50 lat temu na koncertach rzucano w niego warzywami, teraz Morton Subotnick będzie gwiazdą festiwalu Unsound. Jak wyborażał sobie przyszłość muzyki?
"Silver Apples On The Moon" ukazało się rok przed lądowaniem człowieka na Księżycu. Pan też śledził kosmiczny wyścig?
Tytuł pochodzi od wiersza Williama Yeatsa, ale oczywiście byłem tym podekscytowany. Zadzwonili nawet do mnie z CBS, informując, że wysy- łają ludzi na księżyc i chcieliby zabrać na orbitę „Silver Apples On The Moon”. Z wrażenia o mało nie wyskoczyłem przez okno. Niestety, zabrali inną muzykę.
Lata 60. to okres wiary w technologię. Udzielał się panu ten duch?
Wchodziłem w tę dekadę bez technologicznej wiedzy. Byłem młodym, wykształconym kompozytorem, który grywał na klarnecie w filharmonii. Gdy zauważyłem, że pojawiają się nowe, fascynujące rzeczy, rzuciłem wszystko, aby w nich uczestniczyć. Byłem ciekawy, dokąd to zaprowadzi. Skończyło się tym, że zbudowałem własny syntezator.
Kubrick kręcił wtedy „2001: Odyseję Kosmiczną”, jak pan wyobrażał sobie przyszłość muzyki?
Marzyłem tylko o tym, aby każdy mógł ją tworzyć. Na to mogła pozwolić tylko technologia, dlatego dą- żyłem do jej uproszczenia. Moim celem było oderwanie muzyki od czarno-białej klawiatury, która kojarzy się ze szkołą muzyczną.
Czuje pan, że pańskie marzenie się spełniło?
Oczywiście! Choć zaraz stuknie mi osiemdziesiątka, ciągle jeżdżę po świecie i gram w klubach dla młodych ludzi. Mój sen nabiera realnych kształtów i spełni się za jakieś 50 lat. Grunt, że ludzie zainteresowali się maszynami i są coraz bardziej kreatywni w ich obsłudze.
Dlaczego powinno się unikać tradycyjnych instrumentów?
Dlatego, że trzeba zaczynać w wieku czterech lat, aby na nich dobrze grać. Tak jak w sporcie – nie możesz nagle zostać sprinterem! Za to możesz wymyślać nowe dyscypliny – w tym celu wymyślono technologię.
Tylko czy przypadkiem takie podejście nie obniża wartości współczesnej muzyki?
Nie, ponieważ wartość muzyki to umiejętność oczarowania słuchacza. Jeśli nagrywasz piękne rzeczy – nie szkodzisz muzyce. Jeśli nagrywasz fatalne, sam się marginalizujesz. Wtedy nie jest istotne, czy masz wykształcenie czy nie.
Na pewno spotkał się pan z różnymi reakcjami na swoją muzykę?
Dam ci przykład. W latach 60. z Anną Halprin skomponowałem utwór „Parades & Changes”. W ostatnich latach wystawiono go kilkadziesiąt razy, a prasa zachwycała się „pierwszym postmodernistycznym ujęciem tańca”. Natomiast pół wieku temu podczas naszego pierwszego występu w Europie, ktoś wskoczył na scenę i krzyknął: „czy właśnie po to Kolumb przepłynął pół świata?!”
Jak zareagowała publiczność?
Następnego dnia widownia była przygotowana – wszyscy przynieśli warzywa, by w nas rzucać. Dlatego opowiadam się za relatywizmem i czekam na dzień, w którym ludzie przestaną pytać o wartość muzyki. Rozumiem, dlaczego to zrobiłeś, ale to tak jakbyś zapytał: „kiedy przestaniesz bić swoją żonę”? Nie da się na to dobrze odpowiedzieć.
Racja, ale wówczas nie dowiedziałbym się o włoskich warzywach.
To byli prawdziwi profesjonaliści – przynieśli tylko te miękkie.
Podobno w konserwatorium w San Francisco nie było lepiej?
To był ostatni koncert sezonu. Kilka dni wcześniej znalazłem taśmę na ulicy. Nie odsłuchałem jej, tylko zostawiłem do premiery. Nazwali- śmy to „Opera zapachowa na znalezioną taśmę”. Podczas występu grupa Anny Halprin chodziła między rzędami i psikała publiczność perfumami, w tle zmieniały się wizualizacje, a ja włączyłem taśmę. Usłyszeli- śmy młodą kobietę, która urodziła nieślubne dziecko i rozmawia o tym z zakonnikiem. Okazało się, że nie była to nawet taśma z muzyką. Tego dnia powiedziano nam grzecznie, abyśmy już więcej nie wracali.
Publiczność miała prawo być lekko skonfundowana…
Zwłaszcza, że później zaprezentowaliśmy „Operę ryb tropikalnych”.
Jednak nie zawsze było tak źle. Podobno menadżer Nonesuch dobijał się do pana z kontraktem…
Nawet prezydent! Wtedy Nonesuch to była malutka wytwórnia, o której nie miałem pojęcia. Wydawali czechosłowackich filharmoników i wygrywali tym, że to było naprawdę tanie. Chcieli rozpocząć nowy rozdział i skupić się na elektronice – miałem być pierwszym kompozytorem, którego wydadzą. Ten człowiek powiedział mi wprost, czego ode mnie chcą i, że zapłacą mi za to 500 dolarów. Wywaliłem go za drzwi, bo prowadziłem wówczas zajęcia, na którychmówiłem, że właśnie tak powinni się zachowywać menadżerowie. Byłem święcie przekonany, że to jakiś żartowniś, który wymyślił sobie ten cały Nonesuch.
Kiedy okazało się, że wcale nie blefował?
Tego samego dnia. Wystarczyło, że spojrzałem na półkę z płytami, na której – jakby nigdy nic – leżał album z naklejką Nonesuch. Krzyknąłem: „jasna cholera, czyli jednak był prawdziwym prezydentem!”. Natychmiast próbowałem się z nim skontaktować, ale wytwórnia nie miała nawet własnego numeru, tylko dzieliła go z jakąś inną firmą, więc ciężko się było dodzwonić.
A jednak się udało?
Wrócił do mnie następnego dnia, właściwie nocy. Miał dziwny zwyczaj przychodzenia do ludzi o drugiej nad ranem i na wejściu powiedział: „nie wyrzucaj mnie, obgadali- śmy sprawę – zapłacimy ci tysiąc dolarów”. Wyszło na to, że jeszcze na tym zarobiłem.
Pańska twórczość przypada na rewolucyjny okres pojawienia się kaset i łatwych metod nagrywania, czy porównał by go pan z dzisiejszą cyfryzacją muzyki?
Porównałbym je raczej do wynalezienia druku. Z tą różnicą, że czcionka potrzebowała kilkudziesięciu lat, aby się przyjąć, a tutaj poszło błyskawicznie. Poza tym – same podobieństwa. Kościół długo potępiał ten wynalazek, widząc w nim zagrożenie dla religii. Akademia zaś nienawidzi- ła taśm, bo umożliwiały rozwój muzyki popularnej. Wirtualne studio jeszcze bardziej ułatwia ten proces, ale nagrywanie było ostatnią tak wielką rewolucją w kulturze.
-
MUZYKA
Tytuł: Mdna
Wykonawca: Madonna
Cena: 110.49 zł -
MUZYKA
Tytuł: Neujahrskonzert 2012 / New Year's Concert 2012
Wykonawca: Mariss Jansons & Wiener Philha
Cena: 59.99 zł -
FILM
Tytuł: Śniegusie Ratują Planetę - Zagrożone Gatunki
Reżyseria:
Cena: 29.99 zł -
FILM
Tytuł: DJ: Jake i piraci z Nibylandii - Powrót Piotrusia Pana
Reżyseria:
Cena: 19.99 zł

