fot. archiwum ECS
MACHINA rozmawia z Jenny Wilson
W swoim kraju nosi miano "królowej indie". Szwedzka artystka, Jenny Wilson to była frontmanka zespołu First Floor Power, autorka trzech solowych płyt i hitu "Let My Shoes Lead Me Forward". W Polsce zagrała swój pierwszy koncert razem z chórem gospel z Tensta. I było tak, że nawet gdyby komuś wsypali ołowiu do butów, wciąż gibałbty się na wszystkie strony. Jenny na scenie to bardziej szalone wcielenie Annie Lenox. Soulowa dyskoteka, z mdleniem, okrzykami, szaleństwem w oczach i uśmiechem na ustach. Koncert był ostatnim wydarzeniem 5 edycji festiwalu All About Freedom w Gdańsku. Przed koncertem spotkaliśmy się z piosenkarką
Jest bardzo wiele wspaniałych szwedzkich wokalistek, jak Lykke Li, Stina Nordenstam, Frida Hyvonen. Czy którąś nich szczególe cenisz?
Tak, to Sara znana jako El Perro Del Mar. Jest moją bliską przyjaciółką, bardzo lubię to co robi.
Czy potrafisz wytłumaczyć skąd w Szwecji tyle dobrych piosenkarek? W Polsce mamy bardzo dużo dobrych wokalistek, ale w żaden sposób nie przekłada się to na jakość płyt.
To zasługa niezależnych wytwórni. Myślę, że wiele się zmieniło w ostatnich 10, czy 8 latach. To duża różnica, bo wcześniej na scenie muzycznej dominowali mężczyźni – kobiece głosy były marginalizowane. Impuls do zmiany dał upadek większych wytwórni muzycznych w połowie lat dziesiątych, co zaowocowało powstawaniem niezależnych, małych wytwórni. Uważam, że to wspaniałe, bo artyści, którzy założyli swoje labele nie muszą nikogo pytać o pozwolenie na wypuszczenie albumu. Inna sprawa, to aspekt techniczny – bardzo łatwo można samemu nagrać płytę. Wiele wspomnianych artystek tak robi. Ja, The Knife, Fever Ray czy El Perro Del Mar sami się wydajemy. Sami prowadzimy swoje interesy, i jest to coraz częstsza forma działalności wśród szwedzkich artystów. Myślę, że muzyka w Szwecji … ludzie uważają, że muzyka w Szwecji jest dobrej jakości, szczególnie kobieca, właśnie ze względu na niezależność, którą mają artystki.
Czy to był powód do założenia własnej wytwórni Golden Medal?
Mój pierwszy album "Love and Youth" był wydany w wytwórni The Knife Rabid Records, która też o mnie bardzo dbała. Robili dla mnie dużo dobrego, ale jednocześnie dawali mi do zrozumienia, że nie są profesjonalną wytwórnią i tak naprawdę mogę to wszystko robić sama: "powinnaś założyć własną wytwórnię, jesteś do tego zdolna" mówili i tak zrobiłam. Mam na myśli to, że w Skandynawii nie jest trudno prowadzić muzyczny interes. Przy czym wtedy musisz się bardziej starać, aby zaistnieć za granicą.
Czy twoja wytwórnia wydaje też innych artystów, poza tobą?
Tylko mnie, ale dużo myślę o tym, żeby było fantastycznie wydać kogoś innego. Jednak zajęcie się kimś innym, poza sobą, wymaga dużo pracy
Wiele osób w Polsce lubi szwedzkie wokalistki, ale w naszym kraju trudno jest kupić ich płyty, stąd ludzie ściągają je z internetu. To jest oczywiście nielegalne, ale nie mają wyboru. Co myślisz o ściąganiu muzyki?
Dla mnie to niemożliwe – nigdy tego nie robiłam, nie ściągałam muzyki i nie mam zamiaru. To wbrew moim zasadom, źle bym się z tym czuła. Ale rozumiem ludzi, którzy to robią. Czy macie Spotify?
Nie, ale wiemy, o co chodzi.
W Szwecji to jest bardzo popularne, nikt już nie słucha radia. Młodzi ludzie słuchają tylko Spotify. Jako artysta dostajesz z tego tylko tyle (pokazuje szczyptę), nawet jeśli twoja piosenka była grana setki tysięcy razy.
Co w takim razie sądzisz o Partii Piratów w szwedzkim rządzie?
A, tak. Nie lubię ich.
To niebezpieczne dla artystów?
Tak, to utrudnia nam robienie kreatywnych rzeczy. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia – pomiędzy wyjściem mojej pierwszej płyty w 2005 roku, a wydaniem "Hardships!" w 2009 nadeszła wielka zmiana, teraz już nie sprzedajemy żadnych płyt, tylko nagrania. Nie dbam o plastikowe opakowanie i nośnik, ważna jest muzyka. Myślę, że to szkoda i wstyd, że ludzie nie myślą przyszłościowo – to bardzo ogranicza artystyczną działalność, jeśli nie możesz zarabiać na własnej muzyce. Musisz nastawić się na pisanie hitów, nienawidzę tego, uważam, że to nudne. Myślę, że teraz łatwo jest dostać wszystko, co się chce, bardzo szybko – to fantastyczne i inspirujące, bo można się nauczyć wielu ważnych rzeczy. Mam dziesięcioletniego syna i on już bardzo dużo wie o muzyce, słucha muzyki w internecie cały czas, ale z drugiej strony to sprawia, że brakuje najważniejszego elementu – skoro nie masz narzędzi, to jak możesz cokolwiek wytworzyć?
Twoje dzieci lubią twoją muzykę, czy wolą przykładowo hip-hop?
Nie no, myślę że jest parę moich piosenek, które lubią, ale słuchają głównie szwedzkiego hip-hopu.
Czy to poszukiwanie większej swobody twórczej było powodem opuszczenia zespołu First Floor Power?
Stworzyłam zespół w 1997 roku. Miałam wtedy 21 lat, ale z biegiem czasu rozwinęłam się i dojrzałam muzycznie. Miałam dość tego, że musiałam zawsze iść na kompromis, to był bardzo demokratyczny zespół i każdy ciągnął go w swoją stronę. Sara, moja siostra, jest moją najlepsza przyjaciółką i zawsze dobrze nam się gra, również z Karlem-Jonasem, świetnie się dogaduję [oboje nadal grają w First Floor Power – przp. BS]. Po prostu chciałam robić coś innego.
Studiowałaś projektowanie graficzne, czy masz ochotę zajmować się czym kreatywnym oprócz muzyki?
Nie jestem zainteresowana grafiką, ale wszystko, co robię jako artystka ma początek w obrazach - okładki, video, nagrania. Jestem zorientowana na obraz, nawet muzyka ma swój początek w obrazach.
A co z poezją? Kiedyś bardzo cię inspirowała, jak jest teraz?
Kiedy pracowałam na "Hardships!" poezja była mi bardzo bliska, odkryłam wtedy szwedzką poetkę Sonję Åkesson, okazało się, że mówimy o tym samym – o tym, że stoimy twardo na podłodze w kuchni, a jednocześnie pamiętaniemy o swoich marzeniach. Gotowanie, jedzenie i wszystko inne, kiedy ma się małe dzieci, jest jednym wielkim chaosem. Bardzo się do niej zbliżyłam, ponieważ to trudny temat do opisania – macierzyństwo jako wojna. [W tym momencie dzwoni syn piosenkarki, Jenny rozmawia z nim przez chwilę]
Co myślisz o Literackim Noblu dla Tomasa Tranströmera?
Uwielbiam jego poezję z powodu języka. Pisze o prostych rzeczach, przedmiotach, a potem wynosi je na wyższy poziom. To samo lubię w poezji Åkesson – też pisze o codzienności. Wkłada w to magię. Ja też próbuję to robić w swoich tekstach.
No tak, twoje teksty są bardzo poetyckie, ale z kolei muzyka – taneczna. Lubisz tańczyć?
Kocham tańczyć!
Czy masz już pomysł na następną płytę? Zagrasz dzisiaj jakieś nowe piosenki?
Dzisiaj właściwie będzie tylko jedna nowa piosenka, ale za to będzie pierwsza.
Jak doszło do współpracy z Tensta Gospel Choir?
Wyszło to naturalnie – przy pracy nad "Hardships!" zauważyłam, że do harmonii brakuje mi chóru, więc przy produkcji po prostu skontaktowałam się z nimi, a oni stwierdzili, że to fantastyczna rzecz. Uwielbiam z nimi współpracować.
Kiedyś powiedziałaś, że twoją idolką jest PJ Harvey, jest tak nadal?
Nie, kiedy miałam 17 lat byłam jej gorącą fanką, dzięki niej w ogóle zaczęłam grać, więc dlatego jest dla mnie ważna i uważam, że jest spoko, ale chyba nie słuchałam jej od dziesięciu lat.
Czego w takim razie słuchasz teraz?
Aktualnie słucham mnóstwo hip-hopu ze wschodniego wybrzeża, jazzu z Etiopii, w ogóle wiele afrykańskiej muzyki. Są niesamowicie twórczy, potrafią udanie łączyć jazz z wszystkimi elementami, które słyszymy w naszej muzyce.
Na twoich albumach jest bardzo wiele różnych instrumentów. Masz swój ulubiony?
Dobre pytanie! Myślę, że są to bębny – od nich zaczyna się każdy kawałek.
A potrafisz na nich grać?
O nie nie nie nie! Zupełnie nie. Ale potrafię nimi myśleć. Potrafię je programować.
Czy pracujesz nad swoimi albumami sama?
Tak, sama.
Masz jakąś zaufaną osobę, której pokazujesz swoją twórczość?
Tak, ale nad "Love and Youth" i "Hardships" to jednak była bardzo samotna praca. Znacie mój album Blazing?
Jasne!
Ten album jest zupełnie inny, współpracowałam na nim z wieloma innymi artystami. Teraz też mam w planach współpracę z moim bębniarzem, obiecałam sobie, że będę współpracować z innymi.
Na przykład z kim?
Nie jestem pewna.
Pewnie z jakimiś hiphopowcami!
Tak, z pewnością! Jest taki Szwed, Adam Tensta, on robi coś zupełnie innego niż reszta szwedzkich raperów. Jest niesamowity. Mam zamiar współpracować z nim i paroma innymi.
Byliśmy parę razy w Szwecji i mamy wrażenie, że to jest bardzo dobre miejsce do życia. Jakie spostrzeżenia masz ty, jako obywatelka tego kraju?
Oczywiście jest wiele rzeczy, które kocham w swoim kraju – na przykład naturę, dzięki wysokim podatkom każdy z nas ma dobrą opiekę medyczną, jeśli zachorujesz nie musisz sprzedawać swojego domu, żeby zapłacić za leczenie. Ale wciąż są rzeczy, za którymi nie przepadam – w ciągu dziesięciu ostatnich lat mój kraj stał się bardziej prawicowy i nie podoba mi się ten zwrot. Zapominamy o różnych wartościach. I nie znoszę zim – oczywiście wszystko jest piękne wśród śniegu, wy też to wiecie, ale ta pora trwa zbyt długo, jest zbyt ciemna.
Jasne, rozumiemy. A czy Szwecja to dobry kraj dla artystów?
Tak, zawsze o tym mówię w trakcie wywiadów dla zagranicznych dziennikarzy. Tak, masz rację i w sumie to nie wiem dlaczego tak jest. Nie jestem pewna, ale my byliśmy bardzo "zdrowym" krajem – nie mieliśmy wojen, żadnych kryzysów, więc ludzie mogli sobie pozwolić na zajęcie się taki niepoważnymi rzeczami, jak muzyka. Wiecie co mam na myśli?
Tak, pewnie.
Chodzi o to, że o wiele trudniej zajmować się muzyką, jeśli musisz codziennie starać się o jedzenie na swój stół. U nas ludzie żyją dostatnio, a standardy są wysokie.
To dlatego też macie dobrych piosenkarzy i poetów. Ale polscy poeci też są bardzo dobrzy!
Tak, wiem, nie jestem dobra w zapamiętywaniu nazwisk, więc nie potrafię przytoczyć, ale w szkole czytaliśmy wielu polskich poetów.
Rozmawiali: Bartosz Sadulski i Marta Mitek
Tak, to Sara znana jako El Perro Del Mar. Jest moją bliską przyjaciółką, bardzo lubię to co robi.
Czy potrafisz wytłumaczyć skąd w Szwecji tyle dobrych piosenkarek? W Polsce mamy bardzo dużo dobrych wokalistek, ale w żaden sposób nie przekłada się to na jakość płyt.
To zasługa niezależnych wytwórni. Myślę, że wiele się zmieniło w ostatnich 10, czy 8 latach. To duża różnica, bo wcześniej na scenie muzycznej dominowali mężczyźni – kobiece głosy były marginalizowane. Impuls do zmiany dał upadek większych wytwórni muzycznych w połowie lat dziesiątych, co zaowocowało powstawaniem niezależnych, małych wytwórni. Uważam, że to wspaniałe, bo artyści, którzy założyli swoje labele nie muszą nikogo pytać o pozwolenie na wypuszczenie albumu. Inna sprawa, to aspekt techniczny – bardzo łatwo można samemu nagrać płytę. Wiele wspomnianych artystek tak robi. Ja, The Knife, Fever Ray czy El Perro Del Mar sami się wydajemy. Sami prowadzimy swoje interesy, i jest to coraz częstsza forma działalności wśród szwedzkich artystów. Myślę, że muzyka w Szwecji … ludzie uważają, że muzyka w Szwecji jest dobrej jakości, szczególnie kobieca, właśnie ze względu na niezależność, którą mają artystki.
Czy to był powód do założenia własnej wytwórni Golden Medal?
Mój pierwszy album "Love and Youth" był wydany w wytwórni The Knife Rabid Records, która też o mnie bardzo dbała. Robili dla mnie dużo dobrego, ale jednocześnie dawali mi do zrozumienia, że nie są profesjonalną wytwórnią i tak naprawdę mogę to wszystko robić sama: "powinnaś założyć własną wytwórnię, jesteś do tego zdolna" mówili i tak zrobiłam. Mam na myśli to, że w Skandynawii nie jest trudno prowadzić muzyczny interes. Przy czym wtedy musisz się bardziej starać, aby zaistnieć za granicą.
Czy twoja wytwórnia wydaje też innych artystów, poza tobą?
Tylko mnie, ale dużo myślę o tym, żeby było fantastycznie wydać kogoś innego. Jednak zajęcie się kimś innym, poza sobą, wymaga dużo pracy
Wiele osób w Polsce lubi szwedzkie wokalistki, ale w naszym kraju trudno jest kupić ich płyty, stąd ludzie ściągają je z internetu. To jest oczywiście nielegalne, ale nie mają wyboru. Co myślisz o ściąganiu muzyki?
Dla mnie to niemożliwe – nigdy tego nie robiłam, nie ściągałam muzyki i nie mam zamiaru. To wbrew moim zasadom, źle bym się z tym czuła. Ale rozumiem ludzi, którzy to robią. Czy macie Spotify?
Nie, ale wiemy, o co chodzi.
W Szwecji to jest bardzo popularne, nikt już nie słucha radia. Młodzi ludzie słuchają tylko Spotify. Jako artysta dostajesz z tego tylko tyle (pokazuje szczyptę), nawet jeśli twoja piosenka była grana setki tysięcy razy.
Co w takim razie sądzisz o Partii Piratów w szwedzkim rządzie?
A, tak. Nie lubię ich.
To niebezpieczne dla artystów?
Tak, to utrudnia nam robienie kreatywnych rzeczy. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia – pomiędzy wyjściem mojej pierwszej płyty w 2005 roku, a wydaniem "Hardships!" w 2009 nadeszła wielka zmiana, teraz już nie sprzedajemy żadnych płyt, tylko nagrania. Nie dbam o plastikowe opakowanie i nośnik, ważna jest muzyka. Myślę, że to szkoda i wstyd, że ludzie nie myślą przyszłościowo – to bardzo ogranicza artystyczną działalność, jeśli nie możesz zarabiać na własnej muzyce. Musisz nastawić się na pisanie hitów, nienawidzę tego, uważam, że to nudne. Myślę, że teraz łatwo jest dostać wszystko, co się chce, bardzo szybko – to fantastyczne i inspirujące, bo można się nauczyć wielu ważnych rzeczy. Mam dziesięcioletniego syna i on już bardzo dużo wie o muzyce, słucha muzyki w internecie cały czas, ale z drugiej strony to sprawia, że brakuje najważniejszego elementu – skoro nie masz narzędzi, to jak możesz cokolwiek wytworzyć?
Twoje dzieci lubią twoją muzykę, czy wolą przykładowo hip-hop?
Nie no, myślę że jest parę moich piosenek, które lubią, ale słuchają głównie szwedzkiego hip-hopu.
Czy to poszukiwanie większej swobody twórczej było powodem opuszczenia zespołu First Floor Power?
Stworzyłam zespół w 1997 roku. Miałam wtedy 21 lat, ale z biegiem czasu rozwinęłam się i dojrzałam muzycznie. Miałam dość tego, że musiałam zawsze iść na kompromis, to był bardzo demokratyczny zespół i każdy ciągnął go w swoją stronę. Sara, moja siostra, jest moją najlepsza przyjaciółką i zawsze dobrze nam się gra, również z Karlem-Jonasem, świetnie się dogaduję [oboje nadal grają w First Floor Power – przp. BS]. Po prostu chciałam robić coś innego.
Studiowałaś projektowanie graficzne, czy masz ochotę zajmować się czym kreatywnym oprócz muzyki?
Nie jestem zainteresowana grafiką, ale wszystko, co robię jako artystka ma początek w obrazach - okładki, video, nagrania. Jestem zorientowana na obraz, nawet muzyka ma swój początek w obrazach.
A co z poezją? Kiedyś bardzo cię inspirowała, jak jest teraz?
Kiedy pracowałam na "Hardships!" poezja była mi bardzo bliska, odkryłam wtedy szwedzką poetkę Sonję Åkesson, okazało się, że mówimy o tym samym – o tym, że stoimy twardo na podłodze w kuchni, a jednocześnie pamiętaniemy o swoich marzeniach. Gotowanie, jedzenie i wszystko inne, kiedy ma się małe dzieci, jest jednym wielkim chaosem. Bardzo się do niej zbliżyłam, ponieważ to trudny temat do opisania – macierzyństwo jako wojna. [W tym momencie dzwoni syn piosenkarki, Jenny rozmawia z nim przez chwilę]
Co myślisz o Literackim Noblu dla Tomasa Tranströmera?
Uwielbiam jego poezję z powodu języka. Pisze o prostych rzeczach, przedmiotach, a potem wynosi je na wyższy poziom. To samo lubię w poezji Åkesson – też pisze o codzienności. Wkłada w to magię. Ja też próbuję to robić w swoich tekstach.
No tak, twoje teksty są bardzo poetyckie, ale z kolei muzyka – taneczna. Lubisz tańczyć?
Kocham tańczyć!
Czy masz już pomysł na następną płytę? Zagrasz dzisiaj jakieś nowe piosenki?
Dzisiaj właściwie będzie tylko jedna nowa piosenka, ale za to będzie pierwsza.
Jak doszło do współpracy z Tensta Gospel Choir?
Wyszło to naturalnie – przy pracy nad "Hardships!" zauważyłam, że do harmonii brakuje mi chóru, więc przy produkcji po prostu skontaktowałam się z nimi, a oni stwierdzili, że to fantastyczna rzecz. Uwielbiam z nimi współpracować.
Kiedyś powiedziałaś, że twoją idolką jest PJ Harvey, jest tak nadal?
Nie, kiedy miałam 17 lat byłam jej gorącą fanką, dzięki niej w ogóle zaczęłam grać, więc dlatego jest dla mnie ważna i uważam, że jest spoko, ale chyba nie słuchałam jej od dziesięciu lat.
Czego w takim razie słuchasz teraz?
Aktualnie słucham mnóstwo hip-hopu ze wschodniego wybrzeża, jazzu z Etiopii, w ogóle wiele afrykańskiej muzyki. Są niesamowicie twórczy, potrafią udanie łączyć jazz z wszystkimi elementami, które słyszymy w naszej muzyce.
Na twoich albumach jest bardzo wiele różnych instrumentów. Masz swój ulubiony?
Dobre pytanie! Myślę, że są to bębny – od nich zaczyna się każdy kawałek.
A potrafisz na nich grać?
O nie nie nie nie! Zupełnie nie. Ale potrafię nimi myśleć. Potrafię je programować.
Czy pracujesz nad swoimi albumami sama?
Tak, sama.
Masz jakąś zaufaną osobę, której pokazujesz swoją twórczość?
Tak, ale nad "Love and Youth" i "Hardships" to jednak była bardzo samotna praca. Znacie mój album Blazing?
Jasne!
Ten album jest zupełnie inny, współpracowałam na nim z wieloma innymi artystami. Teraz też mam w planach współpracę z moim bębniarzem, obiecałam sobie, że będę współpracować z innymi.
Na przykład z kim?
Nie jestem pewna.
Pewnie z jakimiś hiphopowcami!
Tak, z pewnością! Jest taki Szwed, Adam Tensta, on robi coś zupełnie innego niż reszta szwedzkich raperów. Jest niesamowity. Mam zamiar współpracować z nim i paroma innymi.
Byliśmy parę razy w Szwecji i mamy wrażenie, że to jest bardzo dobre miejsce do życia. Jakie spostrzeżenia masz ty, jako obywatelka tego kraju?
Oczywiście jest wiele rzeczy, które kocham w swoim kraju – na przykład naturę, dzięki wysokim podatkom każdy z nas ma dobrą opiekę medyczną, jeśli zachorujesz nie musisz sprzedawać swojego domu, żeby zapłacić za leczenie. Ale wciąż są rzeczy, za którymi nie przepadam – w ciągu dziesięciu ostatnich lat mój kraj stał się bardziej prawicowy i nie podoba mi się ten zwrot. Zapominamy o różnych wartościach. I nie znoszę zim – oczywiście wszystko jest piękne wśród śniegu, wy też to wiecie, ale ta pora trwa zbyt długo, jest zbyt ciemna.
Jasne, rozumiemy. A czy Szwecja to dobry kraj dla artystów?
Tak, zawsze o tym mówię w trakcie wywiadów dla zagranicznych dziennikarzy. Tak, masz rację i w sumie to nie wiem dlaczego tak jest. Nie jestem pewna, ale my byliśmy bardzo "zdrowym" krajem – nie mieliśmy wojen, żadnych kryzysów, więc ludzie mogli sobie pozwolić na zajęcie się taki niepoważnymi rzeczami, jak muzyka. Wiecie co mam na myśli?
Tak, pewnie.
Chodzi o to, że o wiele trudniej zajmować się muzyką, jeśli musisz codziennie starać się o jedzenie na swój stół. U nas ludzie żyją dostatnio, a standardy są wysokie.
To dlatego też macie dobrych piosenkarzy i poetów. Ale polscy poeci też są bardzo dobrzy!
Tak, wiem, nie jestem dobra w zapamiętywaniu nazwisk, więc nie potrafię przytoczyć, ale w szkole czytaliśmy wielu polskich poetów.
Rozmawiali: Bartosz Sadulski i Marta Mitek
Zobacz także

Donna Summer nie żyje
wczoraj 20:32|dodał: Redakcja
Jay-Z zawiesza karierę. Dla córki
wczoraj 12:32|dodał: Redakcja
Adele koszmarem Amy Winehouse
wczoraj 07:13|dodał: Redakcja
Zobacz nowy klip Florence and The Machine
Wtorek, 15 maja|dodał: Redakcja
Lady Gaga znowu otoczona mięsem
Wtorek, 15 maja|dodał: Redakcja
Reklama - Chcesz zamówić?
-
MUZYKA
Tytuł: Neujahrskonzert 2012 / New Year's Concert 2012
Wykonawca: Mariss Jansons & Wiener Philha
Cena: 59.99 zł -
MUZYKA
Tytuł: 40 Winks Of Courage
Wykonawca: Tres.B
Cena: 37.49 zł -
FILM
Tytuł: Elita Zabójców (Blu-Ray)
Reżyseria: Gary McKendry
Cena: 70.68 zł -
FILM
Tytuł: Porwanie (Blu-Ray)
Reżyseria: John Singleton
Cena: 69.99 zł
Reklama - Chcesz zamówić?
