R E K L A M A
Chcesz zamówić?

Air - Le Voyage Dans La LuneRSS

Wykonawca Air
Kategoria
Ocena redakcji 80%
Wasza ocena 0%
Komentarze 0
 
Recenzje
80% Ocena redakcji machiny
Redakcja machina.pl

Air - Le Voyage Dans La Lune

Wiem, można argumentować: że Godin i Dunckel pochodzą z bogatej Francji, że zaliczyli mocny komercyjnie start, a w kieszeniach eleganckich garniturów mają tyle pieniędzy, że stać ich na pozostanie nieco staromodnymi przedstawicielami bohemy. A jednak Air należą się wyrazy szacunku. Muzykom udało się stworzyć dzieło wyjątkowe, oparte na elemencie niedopowiedzenia i tajemnicy. W czasach, gdy przycinanie wszystkiego do obecnych popkulturowych szablonów staje się nieznośną koniecznością, Air pozostają głosem z innego świata. Znacznie ciekawszego. Nawet jeśli siódmy album Francuzów wpisuje się w wypracowaną już przez nich konwencję, a niektóre utwory można by bezkolizyjnie podmieniać z tymi z poprzedniego "Love 2" (2009), wciąż obcujemy z muzyką kunsztowną i wartościową.

Tylko raz u Air powiało nudziarstwem. Było to pięć lat temu, gdy duet wydał album "Pocket Symphony" (2007). Płyta okazała się zbiorem ślamazarnych pejzaży, wzbogaconych pastelowymi brzmieniami. Wydane właśnie "Le Voyage Dans La Lune" nie brzmi może tak relaksująco jak "Moon Safari" (1998) czy "The Virgin Suicides" (2000). Nie ścina też z nóg progresywnymi rozwiązaniami, jak znakomite "10.000 Hz Legend" (2001), choć do koncepcji tego ostatniego, tym razem Air chyba jest najbliżej. Tak czy inaczej, tych pięćdziesiąt minut spędzonych z Francuzami to wciągające, wspaniałe słuchowisko.


Otwierające "Astronomic Club" brzmi, jakby Massive Attack nagrali swoje "Mezzanine" przy udziale nieodżałowanego Johna Barry'ego. Powłóczystą, niespieszną kompozycję budują znakomite orkiestracje (doniosłe uderzenia timpani czy punktujące, sekundowe wejścia sekcji dętej). Zresztą nawet melodyka utworu nawiązuje do prac Barry'ego z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Podobnie jest w następnym "Seven Stars". Air nadal chętnie używa "żywych" instrumentów, ale robi to po swojemu. Już charakterystycznie nagrana perkusja (choćby brzmienie werbla, które otwiera "Parade") przypomina, że słuchamy właśnie kolejnej płyty francuskiego duetu. Nie zliczę doskonałych smaczków - posłuchajcie staccato z "Cosmic Trip" - w lewym kanale grają dzwonki, w prawym subtelny syntezator. Nawiązań filmowych jest tu znacznie więcej niż wpływy szkoły Barry'ego. "Le Voyage Dans La Lune" to płyta zainspirowana kinem, a dokładniej: odświeżonym niedawno, 16-minutowy obrazem z 1902 roku pod tym samym tytułem. Kiedyś niemy i czarno-biały, w odświeżonej i pokolorowanej wersji można kupić wraz z limitowanym wydaniem płyty. Warto zajrzeć do portfela i skusić się na tę niecodzienną, dubeltową atrakcję. Choćby dlatego, że współtworzy ją najlepszy album Air od przeszło dekady!


tekst: Marcin R. Nowicki

0% Wszystkich ocen recenzentów:
0 0 (0)
Użytkownicy

Nikt jeszcze nie dodał recenzji. Bądź pierwszy!

0% Ocena znajomych
Znajomi

Brak recenzji Twoich znajomych ;(

Dowiedz się więcej

Reklama - Chcesz zamówić?
Reklama - Chcesz zamówić?